“
Byłam w związku, w którym wiedziałam, że jest źle… ale nie potrafiłam odejść. Codziennie mówiłam sobie, że jeszcze spróbuję, że może się zmieni. A prawda była taka, że bałam się zostać sama i nie wierzyłam, że sobie poradzę. Miałam dziecko, pracę, obowiązki… i poczucie, że jestem uwięziona. Byłam zmęczona, przytyłam dużo, nie miałam siły ani ochoty na nic. Zamiast coś robić, potrafiłam leżeć i patrzyć bezradnie w sufit. Czułam, że czas mi ucieka, a ja staję się starą sfrustrowaną babą! Na konsultacji pierwszy raz ktoś mi pokazał konkretnie, co ja robię i dlaczego w tym siedzę. Nie ogólnie. Tylko dokładnie. Zobaczyłam, że to nie partner mnie trzyma — tylko moje decyzje i strach. To było trudne, ale jednocześnie dało mi ogromną ulgę, bo w końcu wiedziałam, co mam zrobić. Po tej rozmowie podjęłam decyzję, której odkładałam latami. Nie powiem, że wszystko nagle stało się idealne. Ale pierwszy raz od dawna czuję, że to ja kieruję swoim życiem.
Aga
“
Przerobiłam tyle kursów, że mogłabym sama uczyć innych. Naprawdę wiedziałam, co robić. Tylko… nic się nie zmieniało. Zaczynałam, robiłam coś przez chwilę, potem wracałam do starych schematów. I znowu od nowa. I znowu. Najgorsze było to, że zaczęłam myśleć, że coś jest ze mną nie tak. Czemu inni potrafią, a ja nie? Na konsultacji dostałam coś, czego wcześniej nikt mi nie dał — konkretny powód, dlaczego ja nie działam. Nie „blokada”, nie „przekonanie”. Tylko bardzo konkretne mechanizmy, które robiłam codziennie. To było aż wkurzające, jak bardzo to było oczywiste… kiedy ktoś mi to pokazał. Dostałam plan. Prosty. Bez miliona rzeczy. I pierwszy raz od lat… zaczęłam robić to, co sobie założyłam. Bez chaosu i skakania. To była pierwsza rzecz, która faktycznie coś zmieniła, a nie tylko dała chwilową motywację.
Monika
“
Pracowałam dużo, naprawdę dużo. A pieniędzy nadal starczało od pierwszego do pierwszego. Ciągle coś się psuło, ciągle brakowało, ciągle stres. Miałam wrażenie, że robię wszystko, a i tak stoję w miejscu. Do tego chaos w głowie — nie wiedziałam, co mam robić dalej. Miałam milion pomysłów, ale żadnego kierunku. Na konsultacji zobaczyłam coś, co mnie zatrzymało: że ja sama ciągle zmieniam kierunek i przez to nie dochodzę nigdzie. I że moje decyzje finansowe są reakcją na stres, a nie planem. To było mocne. Dostałam jeden kierunek. I pierwszy raz poczułam spokój, że wiem, co robię. Nie wszystko zmieniło się w jeden dzień. Ale zmieniło się coś ważniejszego — przestałam się miotać. I to był moment, od którego zaczęły się realne zmiany.
Magda